Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 22 Dołączył: 31 Sty 2006 Posty: 161 Skąd: New Sacz City
Wysłany: 2006-03-08, 18:24
- Musiałem się nieźle uderzyć w głowę, bo mało pamiętam... Ake postaram się iść sam, tylko musisz być niedaleko, bo w każdej chwili mogę się wyłożyć... Zaraz po tym, skierowaliśmy razem z Dave'm w stronę pokładu głównego...
_________________ Remember: A tricky time never stops...
Sam zaczyna coraz głośniej jęczeć i co chwilę traci przytomność. Nadal jest jednak o wiele za silny, jak na moje możliwości. Udaje mi się odsunąć nogawkę i widzę skórę przebitą kością. Złamanie trzeba nastawić i zatamować jak najszybciej krwawienie. I tak może być juz zbyt późno, mógł stracić wiele krwi. Sama nie dam rady. Rozglądam się bezradnie wkoło. Mój wzrok zatrzymuje się na grupce rozlokowanej opodal. Franciszek ma ręce zajęte dzieckiem, brunetka wydaje się w kiepskiej formie- siedzi i trzyma się za kostkę. Za to blondynka jest chyba w niezłym stanie. Zresztą, nie mam wyboru. Mając nadzieję, że nie odmówi mi pomocy, nabieram powietrza w płuca i z całej siły krzyczę w jej stronę: "Mogłabyś mi pomóc?"
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Stopien uzależnienia: Fan
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 19 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 723 Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 2006-03-08, 18:35
-"NO dobra pojdziemy poszukac jakis desek. Niby tam w wodzie pływa kilka ale nie starczy dla nas wszystkich. Rebecca a dasz rade sama iść? Jeśli tak to chodz musimy sie spieszyc"-powiedziałam, zaraz zwróciłam się do Pana Franciszka :
"Panie Franciszku niech Pan tu zostanie z malcem a my pojdziemy szukac tych desek. Jeśli Dave przyjdzie to czekajcie na nas. Do zobaczenia niedługo sie widzimy"-powiedziałam na koniec dla "otuchy".
Nawet nie zdazyłysmy zrobic kroku a jakas kobieta zaczeła wołac: "Mogłabys mi pomoc" Nie namyslając się długo czy to do mnie podbiegłam do rudowłosej kobiety przy której był tez jakis człowiek. Zorientowałam się ze to byl Sam i ta kobieta z baru. Wskazała mi jego noge. W pierwszej chwili byłam spanikowana i nie wiedziałam co robic. "Cholera nie dobrze. Długo on jzu tak lezy"-zapytałam się kobiety. "Słuchaj wez kawałek jakiegos materiału czy czegos, nie wiem oderwij kawałek rękawa. Trzeba zatamowac krwawienie i nastawic mu tą noge...Pomożesz mi?"-zwróciłam się do rudowłosej kobiety.
_________________
more tequila. more love. more anything. more is better.
-Jasne, jakoś sobie poradzę - powiedziałam wspierając się o reling i wstając - No to co, ruszamy - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem, kiedy jakaś kobieta zaczęła nawoływać, i chyba wołała do Ewy. Ewa szybko pobiegła i nachyliła się nad jakimś meżczyzną. Ja wtórowałam jej kroku, ale szłam, bo biec nie mogłam, ale i tak troche kulałam. Kiedy podeszłam do obu kobiet i tego mężczyzny, zorientowałam się że to Sam, tamten barman z baru. Zonaczyłam jego złamaną nogę. Chcąc nie chcąć powiedziałam słysząc słowa Ewy - Trzeba jeszcze coś sztywnego...np. jakąś małą deskę...pójde poszukać - Odwróciłam sie powoli nie spuszczając oczu z Sama. Nie przypominał już miłego, pełnego energii człowieka. Wyglądałm bardzo marnie - i nie dziwiłam mu się...stracił dużo krwi. Zaczęłam szukac wśród kupki złomu czegoś do usztywnienia nogi...
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Na szczęście blondynka mnie usłyszała i jeszcze do tego wyrażnie znała się na rzeczy.
Mumin -Nie wiem, jak długo leży. Kiedy tu dotarłam, już tu był. Peter mógły coś na ten temat powiedzieć, ale gdzieś zniknął.Wolisz trzymać go czy nastawiać?-spytałam, ściągając z siebie kapok i wierzchnie odzienie. Wreszcie zostałam tylko w bieliźnie, ale nie pora teraz na wstyd. Bawełnianą koszulkę zaczęłam szarpać zębami i dzreć na strzępy. Posłużą za prowizoryczny bandaż. I powiedziałam do brunetki, która właśnie do nas dołączyła i zmaierzała wybrać się na poszukiwanie deszczułki- Najlepiej, gdyby była jak najdłuższa. Dasz sobie radę z tą noga?- ale kobieta już mnie nie słyszała. Pokuśtykała szukać jakiejś deseczki
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Ostatnio zmieniony przez Nomos 2006-03-08, 19:01, w całości zmieniany 1 raz
Stopien uzależnienia: Fan
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 19 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 723 Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 2006-03-08, 18:58
-"Uuu...Peter pewnie nic by konkretnego nie powiedział. Wole trzymac czy nastwiać? No nie wiem a znasz sie na tym? Bo ja troche jesli wiesz lepiej to moze ty..."-powiedziałam.
-"Już tamta dziewczyna Rebecca...poszła poszukac czegos zeby mozna było unieruchomic tą noge. Dobra słuchaj najpierw nastawimy tą noge. Potem wezmiesz te kawałki koszulki czy czego tam i obwiązesz mu noge z obydwóch stron rany a na koncu unieruchomimu mu ta noge czyms"
_________________
more tequila. more love. more anything. more is better.
Grzebiąc w złomie, znalazłam kawałek deski, w sam raz żeby usztywnić nogę Samowi. Zaraz najszybciej jak mogłam przyszłam do dziewczyn i podałam Ewie deskę. Ewa położyła ją narazie na podłodze i zaczęła z koleżanką nastawiac nogę...wystawała z niej kość i polepiona była krwią...
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Ostatnio zmieniony przez Rebekasa 2006-03-08, 19:07, w całości zmieniany 1 raz
Ja też się na tym trochę znam.- uśmiechnęłam sie do niej nieśmiało- Nie będziemy się teraz kłócić, która to zrobi lepiej. Wykorzystajmy moment, że chwilowo zemdlał, ja go przytrzymam, a Ty nastawiaj. W porządku? Mam nadzieje, że do tego czasu wróci Twoja koleżanka z jakąś deseczką. Marne szanse na uratowanie tej nogi, ale może chociaż życie mu uratujemy.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Stopien uzależnienia: Fan
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 19 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 723 Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 2006-03-08, 19:07
-"No całe szczescie przyszlas....Nic ci nie jest? Dobrze ze masz tą deske. Tak masz racje jak skonczymy to zabierzemy Sama do Pana Franciszka"-powiedziałam.
Zwróciłam się do rudowłosej kobiety:
-"A pani moze niech z nami pojdzie. W grupce to jakos zawsze raźniej i bezpieczniej"
"Dobra nastawiam. Uwaga. Raz...dwa...trzy..."-trasneło niesłychanie głosno...nawet nnie zauwazyłam kiedy noga była juz nastawiona.
Rebekasa
-"Zobacz jest tam gdzies Dave koło Franciszka? Przyszedł juz? Jak nie to pojdziemy go zaraz poszukac co?? Jak dasz rade oczywiscie.
_________________
more tequila. more love. more anything. more is better.
Ostatnio zmieniony przez Mumin 2006-03-08, 19:15, w całości zmieniany 2 razy
Wysłuchałam Ewy i rzuciłam - Zaraz zaraz... - Odwróciłam się w stronę pana Franciszka, ale był tam tylko on. Rozglądnęłam się jeszcze wsparta o poręcz i powiedziałam - Jest tam, idzie z jakimś mężczyzną, zaraz pewnie dojdą, ale pan Franciszek narazie siedzi z malcem. - Uśmiechnęłam się w duchu, że malec spokojnie śpi na piersi pana Franciszka...
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
-Chętnie, jakoś mi tu samej nieswojo. Może jakoś wykombinujemy, jak się dostać na brzeg. Z rannym Samem i małym dzieckiem nie będzie to proste. No, dobra, podnosimy go- sapiąc i stękając przeniosłyśmy Sama parę kroków dalej i zmęczone, zasapane, siadłyśmy przy relingu.Popatrzyłam w stronę, którą wskazywała brunetka i zobaczyłam pewnie Dave'a w towarzystwie Theo. Odetchnęłam z ulgą. On też zyje.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Stopien uzależnienia: Fan
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 19 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 723 Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 2006-03-08, 19:29
Odetchnęłam z ulga widząc Dave z jakims mężczyzną. Opadłam juz z sil. Siadłysmy przy relingu. Teraz dopiero zaczełam czuć coraz większy ból w kolanie. Aż mi łzy napłyneły z tego wszystkiego do oczu.
Nomos
-"Poczekajmy aż dojdzie Dabe z tym mężczyzną wtedy wymyslimy cos razem. Myslałysmy wczesniej z Rebecca ze mozemy na deskach jakos odpłynac do brzegu. Kilka desek jest w wodzie a reszte by sie jakos znalazlo. Ale zaraz wszystko ustalimy. A tak w ogóle to się nie przedstawiłam. Nazywam się Ewa"
_________________
more tequila. more love. more anything. more is better.
Zobaczyłam że Ewa zapoznaje się z tą rudowłosą kobieta...zamierzałam zrobic to samo przed chwilą, ale naturalnie byłam zajęta... Patrzyłam chwilę na zbliżającego się Dave'a i tamtego człowieka a nastepnie odsłoniłam skarpetkę i moim oczom ukzała się troche spuchnięta kostka...pomacałam ją palcami i troche zabolało. Przycinełam lekko i teraz chciałam ryknąć z bólu...szybko zasłoniłam kostkę i powiedziałam do nieznajomej - A ja jestem Rebecca...miło mi.
_________________ You say on me...
B - [beautifull]
I - [ideal]
T- [talented]
C- [competence]
H- [honey]
...
Yes, I am Bitch
Mumin Tak, możemy, a nawet musimy. Śmierdzi coraz bardziej, statek pewnie lada chwila wybuchnie. Ale to ryzykowne, wszyscy jesteśmy osłabieni, poza tym jeszcze małe dziecko i ranny Sam. Kiepsko to widzę- skrzywiłam się- A tak przyz okazji, to też jestem Ewa. Co za zbieg okoliczności- pomimo całego tragizmu sytuacji, rozśmieszyła mnie ta zbieżność - Może panowie coś wymyślą lepszego. Inaczej pozostają nam deski.- i do drugiej kobiety -
Rebekasa Witaj Rebecco, miło mi.
_________________ Z każdym dniem rosnie liczba osób, które moga pocałowac mnie w d*pę. Stan na dziś- 9 osób
Sam wciąż pozostaje nie przytomny. Zjawia ponownie skacowany Peter. Ma przekrwione oczy, poranioną i popielatą niemal twarz. Z wysiłkiem ciągnie za sobą szeroką na metr i długą na dwa deskę, oraz nadpaloną, ale solidną deskę surfingową i jakieś sznurki. Przyglada się waszej grupce i uśmiecha sie ponuro.
- Widzę że daliście sobie radę z Samem - kałdzie deskę na pochyłym pokałdzie -Pomóźcie mi bo sie zsunie - Ciągnie bramana w strone deski umieszcza na niej z waszą pomocą i przywiazuje mocno. Odrzuca długie włosy w tył i zerka w strone rudowłosej,
- No mała wskakuj w ciuchy, miło na ciebie patrzeć - unosi kąciki ust w lekko demonicznym uśmieszku - ale odłużmy to lepiej na bardziej romatyczny moment - puscza oczko. Szybko poważnieje.
- Bez trudu sam go opuszczę na wodę, z prawej strony jest nie cały metr do relingu. Ty rudzielcu i jedna z tych pięknych pań popłyniecie z Samem. Oni - wskazuje brodą na Franciszka z dzieckiem - skorzystają z surfingowej. Inaczej tego nie widzę
Pociera brodę dłonią zamyślając sie na krótki moment
- Nie zapomnijcie o kapokach i spadajcie z tąd szybko, lada moment poranek uświetni niezwykle spaktakularny fajerwerk.
Odchodząc zgodnie z przrzeczeniem opuscza Sama na wodę. Odwraca się jeszcze salutując zabawnie.
- Tymaczasem żegnam.
[od MG - wkrótce zostana dodani nowi gracze. Proszę, aby tymczasem, do póki nie pozwolę nie pisali w topikach sesyjnych]
_________________ Droga mamo, wszystko w porządku. Jestem na wyspie i idą do nas ci od czarnego dymu. Moc całusków...
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum