Mariusz opatrzył sobie nos w znalezionej nieopodal apteczce. Bo zatamowaniu krwotoku, rozejrzał się wokół siebie. Chaos po rozbiciu samolotu po mału ustawał. Mimo to wszyscy chrzątali się szukając swoich rzeczy, starając się opatrzyć rany, zadrapania i siniaki. Na twarzach wielu z nich widniał strach, ale i odrobina nadzieji. Pazura postanowił na razie nie wtrącać się w sprawy rozbitków, czekając na rozwój wydarzeń. Nos podpowiadał mu że trochę tu zabawią, więc nie zaskodzi poszukać swojego bagażu i.. przy okazji przejrzeć torby martwych. Ale wpierw trzeba odpocząć. Kilkadziesiąt metrów od wraku znajdowały się idealne drzewa pod którymi możnaby się zdrzemnąć. I nawet krzyki rozbitków nie dobiegały tam tak bardzo.
Zasłużyłeś sobie kolego. Były to jego ostatnie słowa przed zaśnięciem.
Stopien uzależnienia: Fan
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 19 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 723 Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 2010-02-07, 22:52
hmm...czyli to na tyle ogłoszeń duszpasterskich- pomyślałam z uśmiechem gdy ksiądz skończył mówić. Szanse odnalezienia mojego bagażu były raczej niskie więc przebierałam we wszystkim co akurat mi się natknęło. Spojrzałam na faceta, którego wcześniej spotkałam w dżungli. A niech sam sobie radzi mądrala jeden - myślałam patrząc jak opatruje sobie nos. Zaczęłam dalej przeszukiwać ale nie bardzo wiedziałam co wziąć. (znalazłam coś ciekawego PH?) Ledwo co zaczęliśmy a facet najwidoczniej już się bardzo zmęczył bo powędrował w stronę cienia. Noszzz co za palant - burknęłam pod nosem. Nieopodal mnie była dziewczyna z "ecology" na piersi. Chcąc zagaić jakoś rozmowę, powiedziałam:
- A ten co? Uznał, że kobiety są na tyle wypoczęte, że same mogą wszystko zrobić? Eeeeh...typowy samiec...
_________________
more tequila. more love. more anything. more is better.
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 15 Dołączył: 30 Lis 2006 Posty: 1632 Skąd: z końca
Wysłany: 2010-02-09, 17:06
Gdy rozglądałem się po plaży, działy się dziwne rzeczy. Najpierw ksiądz kazał wszystkim iść czegoś szukać. Wszyscy poszli. Została ze mną tylko ta miła Pani. Chwilę później zobaczyłem wychodzącego z lasu łysego Pana. Niósł kogoś na rękach. Ręce i nogi zwisały mu zupełnie luźno. Przestraszyłem się bardzo, więc złapałem tą Panią koło mnie za nogawkę i pociągnąłem lekko. Wtedy jednak zauważyłem, że tą niesioną osobą jest mój tata.
Z oczu poleciało mi kilka łez, lecz szybko zerwałem się na nogi i ruszyłem w kierunku taty.
- Ta...ta...tata? - powiedziałem po cichu i zacząłem biec - tato! Zostawcie mojego tatę! Ja chcę do tatusia! - krzyczałem jakby do łysego mężczyzny.
Gorąc, skwar sprawił że organizm Polaka był na wycieńczeniu. Mariusz przewracał się na drugi bok marząc o fotomodelkach, aż nagle czyiś głos wyrwał go ze snu. 'Kurcze' - pomyślał. Pochodzący od kogoś głos wybudzał pomału mężczyznę. W końcu zmusił się nawet do otwarcia oka. Przed nim stała wysoka, piękna długonoga dziewczyna o sylwetce modelki.. 'Czyżbym umarł i był teraz raju?' Po chwili usłyszał głos pięknej nieznajomej. Prosiła o pomoc. Generalnie Mariusz jedyne na co miał ochotę do dalej spać, ale z drugiej strony czy wypada odmówić niewieście w potrzebie?
- Coż.. Normalnie po prostu przewróciłbym się na drugi bok. Ale masz dziś szczęście, bo i tak miałem poszukać swoich gaci. No to chodźmy cudowna.
Spojrzałam z wdzięcznością na dziewczynę, która się do mnie odezwała. Wyglądała na pewną siebie i twardą babkę, i jej widok w pwnym stopniu do dał mi otuchy.
- Jasne, gość pewnie ma nadzieję, że wykonamy tutaj całą robotę, a on będzie tylko dyrygował - odpowiedziałam. - Ale właściwie ktoś musi przejrzeć te rzeczy, może znajdziemy coś ciekawego. Przy okazji, jestem Karina.
Nachyliłam się nad otwartą walizką i niezbyt chętnie przerzucałam znajdujące się tam rzeczy.
EDIT:
Ale ubaw, zapomniałam jak mam na imię
_________________ Sayid, Ilana, Desmond, Juliet, Jacob <3
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 15 Dołączył: 30 Lis 2006 Posty: 1632 Skąd: z końca
Wysłany: 2010-02-11, 21:38
Łucja to agusia i jest z młodym mną. A Wy se gadacie - Elissa (imię i nazwisko: Karina Walewska) i Mumin.
@Elissa, najlepiej odśwież sobie ostatnie wydarzenia, dużo ich nie było. My jesteśmy oddaleni.
Po chwili jednak okazuje się, że zebranie ludzi w jednym miejscu było fałszywym alarmem. Przeklinam się w duchu, że dałam chłopcu nadzieję na natychmiastowe opuszczenie wyspy. Wyłączam się całkowicie- ktoś coś krzyczy, ksiądz macha rękami.. A ja siedzę i karcę się w myślach. Z transu wyrywa mnie chłopiec, ciągnąc moją nogawkę. Zanim zdążyłam się zorientować, ten uciekł gdzieś, zapewne zauważywszy wychodzącego z dżungli faceta, niosącego na rękach innego faceta... Zauważam, że jest to ojciec chłopca.
-HEJ!- krzyczę za małym- HEJ! Gdzie biegniesz?!
Jestem bezsilna, nigdy nie miałam styczności z małymi dziećmi. Nie wiem co robić, jak zareagować.
-Cholera jasna!- krzyczę na tyle cicho, że nikt mnie nie słyszy. Łapię patyk i opierając się na nim, staram się pobiec za chłopcem, mimo rany na nodze.
Do mojej głowy dochodzi nagle przykra prawda- A jeśli jego ojciec nie żyje? Jeśli jego ciało jest zmasakrowane? Jeśli chłopiec to zobaczy, na zawsze zmieni się jego psychika!
Biegnę jeszcze szybciej, na tyle, na ile pozwala mi noga.
-Proszę, zaczekaj!- krzyczę głośno.
Stopien uzależnienia: Fan
Wiek: 19 Dołączył: 07 Mar 2006 Posty: 2331 Skąd: Leżajsk
Wysłany: 2010-02-17, 20:00
[Mera]
- Moja walizka była duża w pięknym szarozielonym kolorze z naszywką TESCO, z kółkami z tyłu. Na pewno ją rozpoznasz. - powiedziała niewiasta, stojąc obok ciebie i patrząc na prażące słońce i spoglądając na swoją skromną opaleniznę.
[Elissa i Mumin]
Spostrzegacie, że owy mężczyzna (Mera) poszedł szukać bagażu z jakąś zajebistą dupą ! Lekko niezadowolone z tego faktu kontynuujecie konwersacje.
[Łucja i Other]
Dogoniłaś małego Otherka, i złapałaś go by nie biegł do starego Othera. Próbujesz mu wytłumaczyć takie postępowanie. Gówniarz jest jednak niezadowolony i zaczyna cię wyzywać wulgarnymi słowami.
PS: Musimy przebrnać przez ten nudny początek, ale potem... ]:->
Stopien uzależnienia: Fan
Zaproszone osoby: 10
Wiek: 19 Dołączyła: 29 Gru 2005 Posty: 723 Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 2010-02-18, 15:48
- A ja jestem Korba - uśmiechnęłam się nieznacznie do dziewczyny. W tym samym czasie w następnej z kolei walizce znalazłam pewną rzecz.
-Może znajdziemy coś ciekawego, mówisz? W takim razie... - zawahałam się przez chwilę - to zaliczamy do ciekawych rzeczy?- spytałam pokazując dziewczynie kaftan bezpieczeństwa.
_________________
more tequila. more love. more anything. more is better.
Z niemałym trudem dobiegam do małego- po piasku źle się biegnie, a moje trampki są dziwnie zdeformowane. Przez nogę lekko kuleję, nie poddając się jednak, chwytam ramię dzieciaka. Pojęcia nie mam, co mu powiedzieć- z dziećmi w jego wieku nie obcowałam nigdy. Po krótkim zastanowieniu mówię idiotycznie:
-Ej, nie można tak postępować!
Stopien uzależnienia: Uzależniony
Wiek: 15 Dołączył: 30 Lis 2006 Posty: 1632 Skąd: z końca
Wysłany: 2010-02-19, 14:51
Kiedy kobieta mnie złapała, przeszła mnie ogromna złość i wykrzyczałem:
- Don't tell me what I can't do!
A tak na poważnie:
Cały zapłakany, biegnąc przed siebie, poczułem na swoim ramieniu jakąś rękę. Silnie mnie przytrzymała. Poczułem się strasznie bezradny - dosłownie gotowałem się ze złości, łzy leciały mi ciurkiem, wyrywałem się, szarpałem. W końcu dałem upust emocjom, krzycząc:
- Zostaw mnie, ty suko! Odwal się ode mnie! Mogę robić to co chcę! Jestem już duży! - a będąc w jeszcze większym afekcie, spojrzałem na swojego ojca, na ta kobietę i niczym zaklęcie krzyknąłem to kiedyś dosłyszane w jakiejś kłótni słowo: Spie@#$%aj!
I wybuchłem jeszcze większym płaczem. Tym razem bardziej rozpaczliwym - zatrzymałem się, wykonywałem ruchy takie, aby się skulić, położyć niczym kulka i tarzać w piasku ze złości i rozpaczy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum